Jutro mam termin rozwiązania..... boje się ..... Strach spotegowany panika pani doktor i wymyślaniem co by tu zrobić żeby Nicole już wreszcie urodziła łącznie z tym , żeby powiedzieć na IP lekarzom,ze Malutka się nie rusza :-/......Po tym wszystkim jestem wrakiem psychicznym ze zrytymi do glebi resztkami rozsądku rozumu i mojej wiedzy medycznej, którą nabylam w szkole.... chciałbym żeby sie urodziła zobaczyć ją moja malutka Istotke....Boje sie zostać sama w domu nachodzą mnie wtedy głupie myśli....bo jak jest mąż czy Synuś zawsze coś się dzieje nie mam czasu..dziś umylam podłogi w domu mój
mąż stwierdził ze ma szalona żonę ale ja przynajmniej nie myślałam....W kółko te telefony smsy z pytaniem: juz?? po prostu dobijajace...Nie mogę wytrzymać juzw psychicznie rozklejam sie czesto...Synuś codziennie wychodząc do przedszkola caluje mnie głaszcze po brzuchu...dzis mial paskudny dzień, płakał w przedszkolu...musialam Go tulic i mało sama sie nie poryczalam... Czuje ze On całą ta sytuacje przeżywa, dotyka Go to do żywego... jeszcze czasem moje łzy choć bym bardzo chciała je powstrzymać to nie moge.....musialam sie wypisac.....
Kochana, sciskam Cie mocno I mam nadzieje, ze juz dzis jest lepiej. Niedlugo bedziesz tulic to swoje malenstwo i wszelkie strachy pierzchna, ale rozumiem, ze teraz jest Ci trudno. Trzymaj sie!! Wierze, ze bedzie dobrze!!!!:-*
OdpowiedzUsuńSzczęśliwego rozwiązania :) Będzie dobrze :)
OdpowiedzUsuń