20.07.2012

A jeszcze tak niedawno....

A jeszcze tak niedawno przywieźliśmy naszego małego Synusia do domu.. był ciemny, deszczowy, mało mroźny zimowy wieczór...Po drodze było dużo nerwów bo nigdzie nie mogłam dostać mleka dla mojego malutkiego Głodomorka.. ale udało się zakupić... ze ściśniętym z nerwów bolącym  brzuchem, dojechaliśmy do domu gdzie czekał już obiad, który na prośbę mego Męża zrobiła mi teściowa... po całym dniu niejedzenia ( tak tak taka mądra byłam...) z nerwów i tego szpitalnego" Ordnung'u"wreszcie upragniony spokój . Patrzyłam na to moje maleńkie  Wigilijne Cudo i nadziwić się nie mogłam jak taki Ktoś się we mnie zmieścił.. taki doskonały i wszystko ma na miejscu...


A dziś...


Cieszę się ze wszystkich Jego sukcesów.. z tego, że robi się coraz bardziej samodzielny, że umie sam znaleźć sobie zajęcie ( nie zawsze jest to zabawa czasem jest to grandzenie mamie a co tam!),z tego, że coraz chętniej korzysta z nocniczka i dziś zrobił pierwszy raz coś bardziej konkretnego :)SAM Z SIEBIE jestem z Niego mega dumna.... ocieram łzy po upadkach...choć czasem mnie one bolą jak diabli i łzy cisną mi się do oczu równie mocno jak Jaśkowi...bo czasami chciałabym Go chronić przed całym światem...
Dziś kiedy spoglądam na Synka myślę sobie, że ten czas tak szybko umyka i Jasiek zaraz będzie dużym facetem z zarostem i dziewczyną u boku a potem z narzeczoną i żoną...i ja będę tą teściową z kawałów ;) ehć;)

2 komentarze:

  1. Macierzyństwo to coś nieopisanego, nieuchwytnego, nie dającego się zamknąć w żadnych słowach. Kiedy zostajesz mama tak zupełnie inaczej zaczynasz patrzeć na swoją własną.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie Free nie ma takich słów, które by to zjawisko opisały i oddały całą kwintesencję...ja zaczęłam też moją mamę bardziej rozumieć jej postępowanie decyzje.:)

    OdpowiedzUsuń