Ciężko pogodzić mi się z tym, że moje dziecię kochane wypieszczone będzie musiało ZNOWU tyle przejść .. patrzeć na setki białych fartuchów i wdychać specyficzny zapach w poczekalni przed gabinetami...i czuło mój stres, moje nerwy i łzy...zamiast bawić się na placu zabaw, zamiast wdychać jod na niedalekiej plaży...jakby tego wszystkiego co JUŻ przeszedł było ZA MAŁO... Płakać mi się chce.....i najgorsze jest to, że ja za dużo wiem przez tej mój zawód. Wolałabym nie wiedzieć. i być człowiekiem nie związanym z medycyną w żaden sposób.Jedyne co dobre w tej sytuacji to to, że wizyty u specjalistów będą zaskakująco szybko...i szybko zobaczymy co dalej. Nie zniosę jeśli będzie trzeba TO leczyć wymięknę. Dobrze, że moi Kochani brat cioteczny i Jego żona są jednymi z tych "medycznych" i mogę się z nim skonsultować.To jedyne światło w tunelu wędrówek po lekarzach.
Oj Kochana! Przykro mi strasznie! I mam nadzieję, że na strachu sie skończy... Trzymajcie się!!!
OdpowiedzUsuńTeż mam taką nadzieję...i że doktor wleje we mnie choć trochę radości i nadziei:)
OdpowiedzUsuńNicole, tak mi przykro, że Twój synuś musi przechodzić przez takie rzeczy.. Mam nadzieję, że to nic poważnego i że nie będą go za bardzo męczyć!
OdpowiedzUsuńDaj znać, co i jak!
Buziaki! :-*
Oczywiście, że dam znać dzięki :**
UsuńPrzytulam i czekam na maila =*
OdpowiedzUsuńKochana !.. :***** napiszę napewno :)
Usuń