20.01.2013

"Naruszona" duchowość i mała Gaduła:)

Ostatnio wiele się dzieje wokół klasztoru Ojców dominikanów w moim mieście.. wspomnę tylko, że miałam przyjemność poznać tego byłego już ojca za studenckich czasów.. miał świetne kazania, nigdy nie robił problemów kiedy trzeba było coś załatwić, dużo fajnych rzeczy m.in. za Jego sprawą się działo np: kino na wolnym powietrzu..smutno mi się nieco zrobiło ...szkoda tylko, że pojął , że Jego powołaniem jest miłość...tak późno. Doceniam jednak odwagę i fakt bycia uczciwym przed swoimi wiernymi. Wiele osób chodziło do tego kościoła właśnie "na ojca Jacka" ... dla mnie klimat tego kościoła.. tam że tak powiem "czuć Boga":)... jest cudowny... bardzo lubię czasami teraz już rzadko bardzo pokontemplować tam w pustym kościele...każdy kto choć raz odwiedził tam Boga wie o czym mówię.
A poza tym szlag mnie trafił, że w lokalnej gazecie obwołali tegoż własnie ojca Jacka idiotą roku:-| wiecie co no chyba jakiś szacun mu się należy już jako człowiekowi...jak łatwo zapomina się te dobre rzeczy wywlekając błędy.. zresztą nie mnie oceniać czy był to błąd czy nie.

Jachu nam się rozgadał ostatnio :) zaczął też powtarzać za nami - jak trzeba było i doktor był gotów wysłać nas do logopedy to nie.. małe Indywiduum rośnie.Przy zabawie rozmawia ze sobą udaje policjanta i nam każe udawać złodziei. 
A propo złodziei idziemy ostatnio do teściów i jedzie policja no to Jasiek im pomachał Oni się uśmiechnęli odmachali a Jasiek na całą uliczkę:
Policja jedzie do księdza złodzieja.. zatkało nas...
żebyśmy jeszcze z mężem tak w domu mówili albo co to nie, nie muszę wspominać, że moje dziecię ma doskonałą pamięć a na następny dzień mieliśmy Kolendę więc stres ogromny żeby tego nie powtórzył.;). Nie wiem gdzie to usłyszał ..
Ostatnio mamy temat dzieciaczków na porządku dziennym bo koleżanka jest w ciąży i nie muszę mówić, że nas też namawia razem ze swoim mężem:);). No i własnie rozwinął nam się z Synkiem temat dzieci i On pyta:
 mamo masz dzidzię?
ja: nieee ciocia ma, a Nina będzie miała braciszka albo siostrzyczkę 
a Ty, pytam moje dziecię co byś chciał mieć?
On:  braciszka!  i dzieliłbym się zabawkami i robił luli luli.. a zaraz potem dodał a niee dzidzia będzie spać...to Jachu sam będzie bruma bawił..:) mała cwana bestyjka :).





4 komentarze:

  1. Lepiej znaleźć później miłość niż wcale. Uważam, że należy się szacunek temu, byłemu księdzu za to, że miał odwagę wyznać prawdę. Niestety, za tę prawdę, sypie się na niego krytyka. Duchowni nie mogą się z tym pogodzić, z tą prawdą, natomiast godzą się na to, by księża prowadzili podwójne życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą ale myślę, że byłoby Mu łatwiej gdyby był młodszy zacząć żyć po tej stronie. Napisałam, że cenię Go za odwagę i mam do Niego ogromny szacunek zwłaszcza, że miałam okazję Go poznać.. teraz gdy patrzę na to wszystko z perspektywy czasu i myśląc o Jego kazaniach, poglądach odejście od zakonu było kwestią czasu..

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  2. Ja uważam, że dobrze, że ten ksiadz przyznal sie, nie ukrywal tego, cóz zdazyło się, zakochał się i odchodzi. To jest prawdziwe, nieoszukiwanie. Inni pewnie ukrywali by to, by sobie dobrze żyć za pieniadze parafian.
    A co do zachowania malego na wieś o możliwym rodzeństwie - dzieci są niemożliwe, niby fajnie ale zawsze troche zazdrości jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślę, że to dobrze, cenię Go za tę odwagę.
      A Synek On cały czas nas zaskakuje, niemożliwy jest a i cwany jak nic:)

      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń