12.07.2015

Nadejszła wiekopomna chwila jak mawiał klasyk...

No i stało się.Ot tak tu i teraz. Natychmiast. I nie pytało nikogo o zdanie...Mój Synek od września zaczyna nowy etap w życiu.. idzie do pierwszej klasy.
Matka jako, że "zboczony zawodowo" jak mawia Małżon, pedagog nie ważne, że po resocjalizacji sieje strach, panikę i strachliwe wizje oczywiście tylko w sferze dorosłych. Pierworodny nieświadomy jest obaw swojej mamuśki trochę z innej planety;-).
Jestem pełna obaw czy  da sobie radę w tej dżungli czy się odnajdzie w klasie czy będzie lubiane przez inne dzieci....Nadwrażliwe jest to moje dziecię emocjonalnie po mamusi zdecydowanie, i tego się obawiam.. nie lubi zmian i trudno adaptuje się do nowych sytuacji, zupełnie jak ja.Choć pewnie gdybyście mnie poznali tak nie przez te literki na blogu, tylko w tym "prawdziwym" świecie nigdy byście nie pomyśleli a jednak.
Dobre jest to, że w klasie ma kolegę z grupy z przedszkola a i ja przyjazną duszę w Jego niezmiernie fajnym tacie.
Szkoła jest zwyczajna jakich wiele, publiczna.. a do tego w rankingach.. trzecia w kraju . I tego się też obawiam.. wyścigu szczurów, niezdrowej rywalizacji miedzy dziećmi.. napędzanej przez "spragnionych" wiedzy "chorych" rodzicieli, którzy z obłędem w oczach zapisują i wożą skrupulatnie  te dzieciaki na szereg dodatkowych zajęć (wymagając od szkoły by "trzymała wysoki poziom") niemalże od kołyski aż po gimnazjum kiedy to już rosły młodzian bądź panna  w realny sposób może się zbuntować i powiedzieć dosadnie: basta.
Wybraliśmy z Mężem mym superowym tę a nie szkołę pod domem z wielu względów...przede wszystkim mieści się ona też niedaleko miejsca w którym mieszkamy  i  jest w tym samym niemal miejscu co nasze przedszkole, więc prawie wszystkie dzieci właśnie tam poszły z grupy.I wcale (może ktoś z Was tak pomyślał) nie zależy mi na jakiś spektakularnych wynikach i co najmniej  wszystkiego na "5" w ocenie opisowej.Chcę by moje dziecię przede wszystkim dobrze się tam czuło było lubiane i akceptowane i uczyło się na miarę swoich możliwości, które będziemy z całych sił wspierać my jako rodzice.
Jestem już po dwóch spotkaniach pierwsze było kilka miesięcy temu kiedy rozpoczynała się rekrutacja, Pan dyrektor wychwalał przede wszystkim pod niebiosy  swoją młodzież a i trochę grono pedagogiczne.
Drugie odbyło się niedawno kiedy to ustalono podział dzieci do poszczególnych klas już z konkretnymi nauczycielami- wychowawcami.
Pierwsze wrażenie Pani, która przez najbliższe  3 lata prowadzić będzie Pierworodnego pozytywne, wydaje się być spokojną,kompetentną i "do ludzi" osobą. Zobaczymy jak odbierze ją moje dziecię i ja w późniejszym czasie.mam masę obaw wątpliwości czy to była dobra ba! najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć.
.

2 komentarze:

  1. Pierwsze tygodnie zawsze są najgorsze. Potem będzie już tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Alu mam taką nadzieję :-) na razie Młody zadowolony ja też :-)

    OdpowiedzUsuń