Jakież było moje zdziwienie kiedy sprawdzając pocztę znalazłam maila z gratulacjami i informacją o wygranej.Odtańczyłam z Córcią taniec radości, wyginając się na wszystkie strony czym sprawiłam dziecku niemałą radochę czym wprawiłam w osłupienie wchodzącego do domu synka.
No i wystroiliśmy się i pojechaliśmy. Mąż mój stwierdził, że starzy wystroili się i wychodzą i nie jest to bynajmniej impreza rodzinna, pogrzeb lub ślub .;-).
Gdy wreszcie dotarliśmy na miejsce, zasiedliśmy na widowni i mym oczom ukazał się ON .. moje serce skakało z radości gdyż Go uwielbiam.. (werble) tadam! Tomasz Kot we własnej osobie :-D chciało mi się piszczeć z tej radochy niczym małolaty na koncertach Justina Bibera ale Ludzie pomyśleliby że coś nie tak ze mną.;-) . Spektakl nosił tytuł "Jak zostać Sex Guru w 247 krokach" i był absolutnie bezsprzecznie geniealny. Policzki bolały mnie ze śmiechu a serce waliło jak szalone z tej radości, że widzę mojego Bożyszcza i choć na chwilkę udało nam się czmychnąć z domu od codziennej rutyny.
Gdy Tomasz Kot zapytał: "kto przyszedł do teatru się pośmiać?" Wszyscy widzowie jednomyślnie podnieśli ręce - co prowadzący podsumował: "tu nie ma się z czego śmiać." Seks, a przede wszystkim niezadowolenie z niego, to poważny temat, który Kot rozkłada na części pierwsze. Jednak nie zamierza on leczyć nas jak zwykły terapeuta przez wiele spotkań za grube pieniądze, o nie! Z Sex Guru długo poważnie wytrzymać się nie da i to jest właśnie lekarstwo – śmiech i dobra zabawa.
SEX-GURU to spektakl, a właściwie interaktywna sztuka dla dorosłych, pół wykład, pół terapia, która leczy problemy widzów związane z ich życiem seksualnym przy pomocy śmiechu. Bo każdy ma takie problemy, choć nie każdy się do nich przyznaje. Problemy z seksualnym pożyciem mają nawet najbardziej dobrane pary.Jest absolutnie genialny :-) Polecam !

Ale fajnie, że wygrałaś! I jeszcze fajniej, że się mogłaś wybrać na ten spektakl :)
OdpowiedzUsuńMargolko, ano :-) dla mnie to nie lada przeżycie i odskocznia od domowej rutyny :-)
UsuńTomasz Kot jest przystojny - to niepodważlny fakt! :)
OdpowiedzUsuńKlaudia :-) uwielbiam Go :-)
OdpowiedzUsuńA można z nim było porozmawiać po spektaklu? :)
OdpowiedzUsuńAle miałaś farta :)
Właśnie nie choć bardzo bym chciała znikł w czeluściach kulis sceny zabudowanych niczym twierdza ;-) :-) choć miałam wielką ochotę zrobić sobie z Nim zdjęcie albo choć selfie. Mam nadzieję, że może złapię Go na festiwalu filmowym już niedługo w Gdyni :-D
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
Usuń