21.02.2012

Tamte cudne chwile...


Spotkanie... (3.09.2006)
   
To było coś na co tak długo czekałam z niecierpliwością.... nasze spotkanie:).
Najpierw był barek w kinie, rozmowa,usmiechy,spojrzenia, oglądanie zdjęć w telefonie...,Twoje wspomnienia,...Potem był film , przygodowy, z moim ulubionym Johny'm Deep'em, który nas trochę "zawiódł" pod względem bajerów i efektów trochę były naciagane.
Porwałeś mnie potem na spacer po Starym Mieście.. musze przyznać,że wyglada pięknie późnym wieczorem oświetlone tysiącami światełek i lamp choć i tak na głównej ulicy panuje przyjemny półmrok, bardzo romantyczny spacer, którego świadkami było kilkoro spacerujących ludzi, ludzi siedzących w knajpkach piękne stare kamieniczki i Bóg mórz...
W pewnym momencie powiedziałeś ,że czujesz się jak w Wenecji kiedy znaleźliśmy się na Długim Pobrzeżu.. te piękne jachty oświetlone i błyskajace na drugim brzegu lampeczki z okolicznych hoteli i restauracyjek...i MY...nie mogacy się sobą nacieszyć ..
Oczywiście nie obyło się bez niespodzianek...jakże miłych , kiedy dostałam prezent, kompletnie mnie zaskoczyłes, nie wiedziałam co powiedzieć co zrobić...niewiele mysląc... tak na mnie patrzyłeś.. tymi swoimi oczkami... nie mogłam się oprzeć... ( totalny spontan... ) przytuliłam Cie .. i najchętniej nie odklejałabym się od Ciebie już nigdy....Patrzyłeś na mnie potem bardzo długo jak otwierałam drzwi do domu .. odjechałeś dopiero jak zniknęłam za drzwiami....


           
Ważny zaległy egzamin...7.09.2006 r

Mój stres sięga zenitu bardzo się denerwuję ( nerwy były na wodzy do czasu)  sprawiła to moja koleżanka z roku , która ( zupełnie nieświadomie) zasiała we mnie jakiś dziwny niepokój...
W środę mam ważny egzamin zaległy na studiach.. boję się...
ciągle myślę,że za mało wiem że nic nie umiem ..
Pani pedagog specjalista od m.in. stresu i jego pokonywania chodzi jak ten szewc bez butów...wewnątrz aż mnie ściska i mam tzw. kluchę w gardle.
Wymiękam...:( nie mogę sobie znaleźć miejsca to wszystko wydaje mi się takie suche haotyczne.. choć część rzeczy już wiem orientuję się może nie super extra na pamięć ale sens i istotę znam.. a ciągle mam wrażenie że za mało...
Choć Pani Doktor od tegoż przedmiotu, kiedy poszłam z Nią porozmawiać o innym terminie egzaminu  widząc moją przerażoną minę powiedziała :
"Z pewnością da sobie Pani radę.."
Ehh wiecie co? już nie mogę się doczekać kiedy będzie po wszystkim...mam nadzieję,że te dwa dni zlecą bardzo szybko...I wynik będzie jak najbardziej pozytywny..
Poza tym stęskniłam się za Aniołem.. tymabrdziej,że  chcieliśmy się spotkać ale Aniołek stwierdził,że lepiej będzie w po egzaminie bo już mało czasu zostało...  miał rację i mam wrażnie ze zna mnie na wylot bo nie byłabym chyba dziś dobrym kompanem...

Stres...10.09.2006 r. 
 Jestem już po egzaminie łatwo nie było ale jest do przodu  wczoraj ogarnęła mnie taka radocha i duma z siebie,że normalnie urosłam kilka centymetrów;)..
No to się pochwalę teraz ,że jestem studentką 6 roku ( tak tak dobrze czytacie) Pedagogiki. Ponieważ nasz Dziekan i Rektor wymyślili sobie dodatkowy semestr na MSU.
Kochani chciałam Wam bardzo bardzo podziękować za wsparcie, za to,że choć wirtualnie byliscie ze mną w tych stresujących chwilach .. naprawdę czułam,że jesteście obok mnie.
dziękuję też Tobie Kasiu ( koleżanka z roku i Towarzyszka niedoli) już Ty wiesz za co!:)


Gala rozdania złotych Lwów i cudowny wieczór:) 14.09.2006 r.

Spotkanie było super wieczór cudowny częściowo  u Niego w domu a częściowo na Festiwalu filmów  i rozdaniu złotych Lwów:).
Gdynia jak zapewne wiecie tętniiła filmem i  obecnośćią Gwiazd filmu przez ostatni tydzień.
Byliśmy sobie na tej gali pod Teatrem Muzycznym była transmisja na wielkim plazmowym telewizorze.
Fajnie było poczuć się przez chwilę wyjątkowo czująć w powietrzu te emocje i wspaniałe święto filmu, w  dodatku jak wygrał mój faworyt "Plac Zbawiciela" .
Poczekaliśmy sobie do końca gali i potem "czychaliśmy na nasze Gwiazdy:))) scen teratralnych i filmowych POCHWALIMY SIĘ ŻE NIE UMKNĘŁY NASZYM OCZOM:
Panie:
Alina Janowska , Małgorzata Pieczyńska, Małgorzata Potocka, Bożena Dykiel

Pan: Krzysztof Krauze notabene Laureat Złotych Lwów za film "Plac Zbawieciela"
Poza tym nie obyło się bez śmiesznych sytuacji kiedy dziennikarz wziął nas za małżeństwo albo narzeczeństwo, czyżbyśmy miłośc mieli wymalowaną na twarzy?;))).
jestem szczęśliwa bardzo szczęśliwa chwilo trwaj i nie kończ się już nigdy....
Nie mogę doczekać się następnego spotkania z każdym zbliżamy się coraz bardziej do siebie odkrywamy ciągle coś na nowo, zgodność zasad, wartości  celów.. nawet marzenia mamy te same...Coś w tym chyba musi być.

 (26.09.2006 r.)

Szukam klucza do drzwi zatrzaśniętych przed nosem...

Czy bez użycia wyraźnego przymusu można skłonić  Faceta  do zwierzeń, do tego by powiedział co Go boli?    Na studiach mówiliśmy o teoriach, technikach wopływu na ludzi. Jednak mało kto zdaje sobie sprawe z tego ile musi być warunków spełnionych by określona technika czy metoda okazała się skuteczna od zwykłej prośby.
W parktyce te metody i techniki stosuję  tylko w pracy z pacjentami w życiu codziennym zawsze "proszę" i nie naciskam i nie zadaję wielu zbędnych pytań.
Do czego zmierzam? chciałam Wam dziś opisać pewną sytuację, z  mianowicie chodzi o zatwardziałego Anioła, który jak jest wszystko ok i różowo to potrafi się przytulić  chwycić moją rękę spojrzeć w oczy i powiedzieć coś miłego... kiedy pojawiają się schody zamyka się w sobie niczym żółw w swojej skorupie ma muchy w nosie jest zły na cały świat i najgorsze ,że udaje że wszystko jest ok..
Przede mną jak wiecie pedagogiem nic się nie ukryje mam to do siebie,że z reguły wyczuję  złe nastroje. Strasznie mnie denerwuje,że zamyka mi się drzwi przed nosem kiedy pytam co się dzieje .. kiedy pytam czy mogę jakoś pomóć? a potem  kiedy rozmawiamy i ja mówię szczerze co czuję i jak się czuję  odpowiada mi się: wiesz co przesadzasz na maxa nie będę Ci głowy zwracał ...przecież nic się nie zmieniło..wszystko mi przejdzie jak Cię zobaczę..I znowu się przytuli?? Strasznie mnie to drażni bo to przecież ma się nie opierać na przytulaniu tylko przede wszystkim na rozmowie, mówieniu o kłopotach bolączkach złych chwilach..a dotyk ma być wspaniałym dodatkiem...
Spotykając się z facetami do tej pory zawsze potrafiłam z Nimi rozmawiać i Oni potrafili mi powiedzieć co czują i myślą ba.. nierzadko dostałam komplement: wiesz co Ty masz coś w sobie,że chce mi się mówić o wszystkim, umiesz wysłuchać czasami powiem Ci nawet za dużo .. ale Ty nie ocenisz zawsze zrozumiesz.
Nie rozumiem Jego zachowania powiedziałam Mu co mysle do Niego jakby to nie docierało...Jest mi smutno i przykro bo czuję się jak poduszceka do przytulania jak jest ok.. a jak jest zle to On odsuwa mnie od siebie na kilometr.. i zabrania podejść..

Maratony biblioteczno- uczelniane i szukanie pracy 4.10.2006


Ostatnio jestem bardzo zabiegana w związku z pisaniem pracy magisterskiej uprawiam prawdziwe maratony bibiloteczno- czytaelniane w poszukiwaniu potrzebnych książek, których czasem nie ma bo nasz  Pan Rektor zarządził przeprowadzkę do nowo wybudowanej bibilioteki.. eeeh i zrobił nam świetny prezent w postaci niedostępnych książek w ciągu roku akademickiego. Nikt oczywiście nie przejmuje się dolą "biednego" studenta, który nie może znaleźć potrzebnych książek zwłaszcza do tak ważnej pracy jak magisterska. Do tego dochodzi jeszcze poszukiwanie pracy związanej z moim zawodem więc jeżdżę również do Ośrodków, szkół i Domów Dziecka 
Co wcale nie jest takie proste bo zawsze słyszę" no przykro mi zatrudniliśmy już kogoś" brrr. Ale ostatnio w pewnym Domu Dziecka spotkała mnie bardzo miła niespodzianka ze strony Pana Dyrektora notabene bardzo oryginalnego jeżdzacego na motorze, i w ogóle młodego fajnego pedagoga:). Otóż "wynurzył" się specjalnie dla mnie sposród sterty papierów na swoim stoliku i znalazł czas by ze mną porozmawiać ( pomimo,że nie ma obecnie wolnych etatów) i nawet powiedział,że fajnie,że przyjechałam bo kontakt osobisty to zawsze inaczej niż sucha kartka papieru.I że napewno się skontaktuje jak zmieni się obecna sytuacja w Domu dziecka.

Bardzo się cieszę,że wreszcie ktoś tchnął we mnie jakąś nadzieję, że znalazł  chwilkę czasu,że czytał uważnie cv list motywacyjny i opis mego stażu zawodowego a przede wszystkim słuchał moich słów.


Ale czasami mam tego wszystkiego serdecznie dość...najchętniej wyłączyłabym komórkę,zaszyła się gdzieś w górach w przytulnym domku z kominkiem...i pobyła trochę z Kochaniem.Jestem zmęczona tym wyścigiem z czasem wyścigiem z samym sobą.
Ostatnio też dużo rozmawiałam z moją Przyjaciółką,o miłości. Ona wciąż jest samaa kolejni poznani faceci to nie wiem z jakiej planety są..  Te wszystkie Jej doświadczenia spowodowały,że zamknęła się trochę na ludzi,że prawie straciła nadzieję,że Kogoś pozna...Aż mi czasem trudno mówić o moim szczęściu bo wiem,że Jej jest przykro choć wiem napewno,że cieszy się moim szczęściem.
Uświadamiam sobie wtedy jakie wielkie mam Szczęście ( przez duże S) ,że mam Kochanie.
Że nie jestem w tym świecie sama... że mogę się przytulić, pocałować, że mam za Kim tęsknić...





2 komentarze:

  1. melduję, że nareszcie trafiłam na nowe miejsce :)

    Fajnie tak powspominać... I miło, ze nas do tych wspomnien dopuszczasz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakże się cieszę :))) dobrze, że wspomnień nikt nam nie odbierze :)

    OdpowiedzUsuń