26.02.2012

Wspomnienia tamtych chwil...( z archiwum)


Uwaga użalam się.. czyli rysy na ideale?.... ...(2.12.2006 r.)
 Mam już dość... jestem totalnie dobita, smutna i szczerze mówiąc płakać mi się chce nad tym wszystkim.. może przesadzam ale tak właśnie czuję...Od jakiegoś czasu ostro "przysiadłam"nad pracą magisterską...nie miałam poza tym żadnego życia, praktycznie poświęciłam ostatnie tygodnie i noc ( po której nie mogłam się odespać) na czytanie, wertowanie książek robienie notatek i potem układanie tych wszystkich potrzebnych kawałków i fragmentów z różnych źródeł w jedną całość w komputerku.
No i oddałam swej Promotor dopracowany rozdział i początek kolejnego rozdziału, wszak czas goni więc wzięłam się w między czasie za kolejny podrozdział.
W wolnej chwili pojechałam ( jak uprzednio się umówiłam) do mej Promotor aby powiedziała mi co o tym sądzi. Otóż już na samym wejściu do gabinetu wiedziałam, że coś jest nie tak.. spojrzała na mnie jakby miała mnie zabić albo lać kijem..
Oddając mi "moje skromne wypociny" stwierdziła , że nie podoba jej się język w pracy jest nazbyt potoczny :-| musi być naukowy...i miała jeszcze parę uwag i pytań po czym powiedziała:
" Pani to się na mnie kiedyś wkurzy porządnie za te teksty co? "no  muszę przyznać że merytorycznie tekst jest bardzo dobry.. ale..:-|
nie odpowiedziałam na to pytanie tylko stwierdziłam, że mam w sobie zbyt dużo pokory...aby się porządnie wkurzać na Profesora..
Tak naprawdę chciało mi się płakać... bo starałam się jak mogłam BY "ZASPOKOIĆ" WIDZI MI SIĘ I PUNKT WIDZENIA SZANOWEJ Pani Promotor...
Mam naprawdę serdecznie dość tego wszystkiego jestem zmęczona już... a jednocześnie przeraża mnie to,że zostało mi naprawdę mało czasu co daje mi porządnego kopa do działania.. tylko, że czy aby zaspokoję punkt widzenia Promotor? i wreszcie usłyszę "podoba mi się?....
Na odchodne rzuciła mi: Spotykamy się za 30 przeczytanych książek...jasne sczególnie , że kilka z nich jest dwu tomowych i ma po siedemset kilka stron ( każdy tom)....życia by mi nie starczyło by je wszystkie przeczytać zrobić notatki i jeszcze wklepac do komputera...
Koszmar...czasami chcę się obudzić z tego snu jestem zmęczona tym wszystkim nieustanną Jej krytyką i piłowaniem...chcę spokojnie skończyć te cholerne studia obronić się w miarę przyzwoicie ale nie żeby zapłatą za to były wrzody na żołądku i stres...
Chyba bym zwariowała bez mojej kochanej Rodzinki, Przyjaciół wspierających mnie i bez Aniołka, który stara się jak może być obok wspierać i odpędzać smutki...poprawiając mi humorek .. może  mi przejdzie...ten dołek już dziś wszak Aniołek wyciągnął mnie na grzane winko.. mam nadzieję , że gdy Go zobaczę, poprzytulam się wszystko przejdzie...

Życzę Wam Kochani miłego weekendu :o) i przepraszam , że się użalam nad sobą

Rozmowy na szczycie...i co nie umknęło uwadze Nicole 26.01.2007 r.
   1) UCZELNIA             
Promotor wymysliła  mi dodatkową pracę, dodatkowy rozdział na .. tydzień przed terminem oddania pracy magisterskiej.                      
Pani Nicole ja myślę , że z tego byłby fantastyczny rozdział ! rzekła rozentuzjazmowana Promotor patrząc na konstrukt pracy
 No bo jaki jest sens tego podrozdziału tutaj? przecież to w ogóle się nie klei kontynuowała ...
Jakby nie znała i nie widziała konstruktu mojej pracy od samego początku seminarium i sama nie wymyslila w tym a nie innym rozdziale taki a nie inny podrozdział, z którego teraz namyśliła sie zrobić cały rozdział ..
Pani Nicole w związku z tym myślę, że przedłuży sobie Pani termin oddania pracy magisterskiej.
Dla Nicole było to zbyt dużo.. z bezsilności złości i wszystkiego na raz kiedy wyszła z gabinetu popłakała sobie rzewnymi łzami w towarzystwie zdziwionej ( zachowaniem Promotor) i poinformowanej o wszystkim Przyjaciółki z akademickich szlaków.
                        
2) ANIOŁECZEK MÓJ
Aniołek zmartwiony stanem mego zdrowia powiedział:
Kochanie, proszę idź do lekarza, niech Ci powie co i jak , Twój organizm nie może funkcjonować jak sobie chce, wiesz o tym prawda?..
Aniołek widząc po twarzy mój stres przed wizytą u Promotor :
Ty się tak nie stresuj  bo  to szkodliwie wpływa na Twój organizm !. Przyganiał kocioł garnkowi :P  ostatnio sam się tak zestresował i zdenerwował, że bolała Go głowa ...Nicole bardzo się tym faktem zmartwiła i zamierza poważnie porozmawiać ze swym ukochanym.

3) MODA NA CIĄŻĘ
Nicole przegląda czasami kolorowe magazyny dla kobiet. mam wrażenie, że ostatnio najmodniejszym dodatkiem wcale nie są modne firmowe buty GINO ROSSI tudzież sportowe PUMY tylko stale powiększający się brzuszek. Ciąża podobno jest supermodna, należy ją eksponować fajnymi ciuszkami, które proponują już nawet sklepy z firmowymi ciuchami! tworząc specjalne kolekcje dla przyszłych mam. Bardzo się z tegoż faktu cieszę bowiem nie mogłam już patrzeć na kobiety w ciąży chodzące w siermiężnych ogrodniczkach i duuużych sawetrach i T- shirtach swoich partnerów czy mężów; teraz mogę obserwować kobietki buszujące na wyprzedażach. Oczywiscie wszystko jest rzeczą gustu.
Dodatkowo jeszcze moja Koleżanka  planuje drugie już dziecko, za co szczerze ją podziwiam za odwagę sama jest poważnie chora, i do tego ma już jedno dzieciątko przekochane zresztą równie poważnie chore choroba nie zagraża bezposrednio życiu ani ogólnemu zdrowiu tylko jest niesamowicie nieprzewidywalna i jej atak może nastapić w każdej chwili.
W związku z tym Nicole zrobiło się nieco smutno, że niestety nie ulegnie  owej modzie na wysmakowane ciuszki, i nie dostąpi zaszczytu eksponowania rozwijającego się maleństwa w jej wnętrzu.
Bo Nicole  ma już swoje lata i odzywa się pragnienie bycia mamą....

4) ŚNIEG:)
To z najbardziej radosnych i w ogóle fantastycznych rzeczy :))) spadł śnieg i jakoś tak przyjemnie się zrobiło, kiedy Nicole wyjrzała przez okno swego domu zobaczyła biały puch, który zakrył wszystkie niedoskonałości otoczenia
i swego kota buszującego w śniegu:)))) jakby łapał myszkę w swe kocie łapki:)) i skaczącego niczym tygrys w coróż nowe miejsce:)))



 1.02.2007 r
Jestem zmęczona
Ostatnie dni były dla mnie niezmiernie wyczerpujące a to głównie przez stres i nerwy związane z przedłużeniem terminu złożenia pracy magisterskiej. Aniołek stwierdził, że jak skończę pisać i załatwiać wszystkie formalności związane z pracą to przestanę istnieć...zostanie ze mnie nazwisko, skóra i kości. Bowiem kiedy się denerwuję nie moge nic przełknąć, jedynie piję soki wode mineralną bez gazu.I podobno ( ja tego nie widzę) bardzo schudłam... przez to wszystko. Aniołek wraz z moją rodzinką bardzo się martwi o mnie i wpycha we mnie co smaczniejsze kąski.. kiedy ja nie mogę tyle jeść. Szczęśliwie udało się wszystko pozałatwiać i przedłuzono mi termin złożenia pracy z czego bardzo się cieszę; mimo trudności, które powstały w trakcie załatwiania tego wszystkiego. Jestem już bardzo zmęczona tym wszystkim, chcę mieć to jak najszybciej z głowy obronić się i zapomnieć...odpocząć sobie wreszcie od tych stresów, nerwów.. marze o cieplutkim słoneczku, plaży mmmm,stęskniłam się już za ciepełkiem bynajmniej nie tym, które dają kaloryfery..brak mi promieni słońca i tej pozytywnej energii, którą dają... Tak mi się zamarzyło jak przeczytałam post u Jednej z was moje Drogie Czytelniczki.... aż zatęskniłam za kolorowymi spódnicami sukienkami letnimi, które schowane w szafie czekają na "lepsze czasy" ulubione klapki japonki.. nie mogę się doczekać kiedy je włoże....

  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz