Ostatnio moja rodzina przeżywa istny piłkoszał. Małżon przychodzi z pracy zasiada na kanapie niekiedy ze szklanką złotego napoju i ogląda mecze.Te emocje udzielają się nawet Jasiowi, który dzielnie wspomaga jakąś z grających drużyn krzycząc: stejaj stejaj! ( strzelaj!) albo o nie, o nie! tój tu! ( stój tu). A kiedy grają Biało-Czerwoni dom zastyga w napięciu przed tv włącznie ze mną choć nie jestem fanką piłki. Nawet nie przypuszczałam, że i mnie to się udzieli te emocje i w napięciu będę czekała na wynik meczu. Kiedy były mistrzostwa w RPA nie obejrzałam nawet połowy jakiegoś meczu.
Dochodzi między nami nawet do niekiedy zaciętej wymiany zdań kiedy usiłuję ostudzić małżonowskie emocje. Ileż to nerwów, niekiedy wypalonych w stresie papierosów i wypitego złotego napoju z pianką kosztuje naszych facetów to EURO;)
A tak kibicujemy naszym!:) zdjęcia z oglądania meczu otwarcia kiedy to nasi grali z Grecją:) byliśmy u teściów i przeżywaliśmy naprawdę istny piłkoszał ze Znajomymi, Szwagrem i Jego Dziewczyną i sąsiadami- którzy przeżywali gorzej niż my;)
A teraz muszę wspomnieć o fantastycznych Hiszpanach, którzy pojawili się na ulicach mojego kochanego miasta i narobili tyle rumoru i rabanu, że w życiu nie widziałam żeby starówka tak tętniła życiem. Gdzie się nie obejrzeliśmy tam tłumy poprzebieranych w barwy narodowe Hiszpanów starszych , młodych , dzieci śpiewających VIVA ESPANA albo Yo soy Espanol!.. i fanastycznie zachęcających do wspólnej zabawy:)) i nie ma podziałów tak jak u nas młodzi czasem mówią, że starymi to obciach.. tam tego nie ma ... ( zresztą to samo zaobserwowałam kiedy byliśmy w Chorwacji ) do wspólnej fety porwali nawet Małżona choć On jest raczej stateczny, spokojny i nie udzielają Mu się tak szybko nastroje to ja jestem taka open-minded i spontaniczna. Najfajniejsze było to, że poczuliśmy się jakbyśmy byli jedną drużyną międzynarodową i nie ważne kto wygra poszczególne starcia meczowe ważne jest to, że potrafimy się tak wspaniale bawić nie zwracając uwagi na narodowość i wszyscy jesteśmy gospodarzami EURO. Świetnie bawili się z Włochami ( to wszystko działo się przed meczem) wspólnie siedzieli w knajpkach, pili napój z pianką , jedli pyszności, śmiali się i żartowali.. Wiele moglibyśmy my Polacy się od nich nauczyć:).
A to zdjęcie pokazuje jak Hiszpanie rządzą w Gdańsku :))) porwali nawet naszą Czarną Perłę!
I jeszcze trochę ..
i nasza największa duma stadionowa bryła bursztynu:)
Jaś sam się stylizował ;) kiedy chciał a co!
My przed stylizacją:
I już po :)
Wszędzie na blogach o Euro - coś niesamowitego!:-P Emocje udzielają się chyba wszystkim i słusznie, w końcu nie codziennie mamy takie wydarzenia we własnym kraju:-P A zdjęcia będą kiedyś super pamiątką dla Waszego Synka:-P
OdpowiedzUsuńWłaśnie nie spodziewałam się takiego euromaniactwa;) wszędzie na każdym kroku zaznaczamy swój udział w tym wielkim wydarzeniu i słusznie:).
UsuńSzalenie mi się podoba Wasz stadion, chyba najbardziej.
OdpowiedzUsuńUwielbiam taką pozytywną atmosferę między kibicami. Szkoda tylko, że nie obyło się oczywiście bez incydentów =(
Wspaniale się prezentujecie =*
Zdjęcia nie oddają tego uroku tak w pełni:) jak świeci słonko stadion pięknie lśni:). Free jak się kiedyś wybierzecie do nas to z przyjemnością Was tam zabierzemy:). Może nawet uda nam się na niego wejść.
UsuńCo do atmosfery to naprawdę była extra wspaniała feta, radość... zawsze myślałam, że to Włosi są tacy spontaniczni, głośni radośni a tu miłe zaskoczenie:)) ach ten temperament!. Właśnie szkoda, że parę osób próbowało być ważniejszymi niż Euro i radość z organizowania tego wydarzenia.
Dzięki za komplementy:**
super eurorodzinka! wyglądacie wspaniale!
OdpowiedzUsuńA co!:)) dzięki :))))
UsuńAchh, więc cofam pytanie u mnie :) No jasne, że Gdańsk! :))
OdpowiedzUsuńJak już wiesz, ja też się tymi mistrzostwami bardzo emocjonuję :) Z tym wyjątkiem, że ja tak mam zawsze przy okazji euro czy mundialu. Ale może i Tobie już tak zostanie? :P
Gdańsk Gdańsk!:-D Wiesz co chyba mi te emocje zostaną zakochałam się w hiszpańskiej Reprezentacji :-D są coool;))
Usuńmoja rodzina też przeżywała euro, teraz już mniej ale jednak, jak nigdy wczesniej zaden mecz i ja samam mimo ze wole boks, mma i siatkowke , tez ogladałam :)
OdpowiedzUsuńDokładnie sama się dziwiłam,że oglądam te mecze z takimi emocjami:))) mało tego, że się zakocham też się nie spodziewałam;) hihi kocham chłopaków z reprezentacji z Hiszpanii:-D są coool:-D. A mma też oglądam:)) i siatkę :)
UsuńOj, u nas też było głośno Nicole :) Ja, mimo, że nie interesuję się piłką, to mając w domu nastolatka-piłkarza i kibica męża nie mogłam przejść obojętnie obok, atmosfera udzieliła się i mi ;)
OdpowiedzUsuńStadion rzeczywiście piękny, w rzeczywistości pewnie jeszcze większe wrażenie robi.
Pozdrawiam -kajtusiowa mama
No własnie mój Mąż też jest kibicem a już rośnie mi drugi kibic.. zakochany w Kubie Błaszczykowskim:-D aż muszę do Niego napisać, że ma takiego wiernego trzyletniego fana:)
UsuńPozdrawiam ciepło!