13.06.2012

Piłkoszał i fantastyczni Hiszpanie :o))

Ostatnio moja rodzina przeżywa istny piłkoszał.  Małżon przychodzi z pracy zasiada na kanapie niekiedy ze szklanką złotego napoju i ogląda mecze.Te emocje udzielają się nawet Jasiowi, który dzielnie wspomaga jakąś z grających drużyn krzycząc: stejaj stejaj! ( strzelaj!) albo o nie, o nie!  tój tu! ( stój tu). A kiedy grają Biało-Czerwoni dom zastyga w napięciu przed tv włącznie ze mną choć nie jestem fanką piłki. Nawet nie przypuszczałam, że i mnie to się udzieli te emocje i w napięciu będę czekała na wynik meczu. Kiedy były mistrzostwa w RPA nie obejrzałam nawet połowy jakiegoś meczu.
Dochodzi między nami nawet do niekiedy zaciętej wymiany zdań kiedy usiłuję ostudzić małżonowskie emocje. Ileż to nerwów, niekiedy wypalonych w stresie papierosów i wypitego złotego napoju z pianką   kosztuje naszych facetów to EURO;)
A tak kibicujemy naszym!:) zdjęcia z oglądania meczu otwarcia kiedy to nasi grali z Grecją:) byliśmy u teściów i przeżywaliśmy naprawdę istny piłkoszał ze Znajomymi, Szwagrem i Jego Dziewczyną i sąsiadami- którzy przeżywali gorzej niż my;)




A teraz muszę wspomnieć o fantastycznych Hiszpanach, którzy pojawili się na ulicach mojego kochanego miasta i narobili tyle rumoru i rabanu, że w życiu nie widziałam żeby starówka tak tętniła życiem. Gdzie się nie obejrzeliśmy tam tłumy poprzebieranych w barwy narodowe Hiszpanów starszych  , młodych , dzieci śpiewających VIVA ESPANA albo Yo soy Espanol!.. i fanastycznie zachęcających do wspólnej zabawy:)) i nie ma podziałów tak jak u nas młodzi czasem mówią, że starymi to obciach.. tam tego nie ma ... ( zresztą to samo zaobserwowałam kiedy byliśmy w Chorwacji ) do wspólnej fety porwali nawet Małżona choć On jest raczej stateczny, spokojny i nie udzielają Mu się tak szybko nastroje to ja jestem taka  open-minded i spontaniczna. Najfajniejsze było to, że poczuliśmy się jakbyśmy byli jedną drużyną międzynarodową i nie ważne kto wygra poszczególne starcia meczowe ważne jest to, że potrafimy się tak wspaniale bawić nie zwracając uwagi na narodowość i wszyscy  jesteśmy gospodarzami EURO. Świetnie bawili się z Włochami ( to wszystko działo się przed meczem) wspólnie siedzieli w knajpkach, pili  napój z pianką , jedli pyszności, śmiali się i żartowali..  Wiele moglibyśmy my Polacy się od nich nauczyć:).

A to zdjęcie pokazuje jak Hiszpanie rządzą w Gdańsku :))) porwali nawet naszą Czarną Perłę!


I jeszcze trochę ..

i nasza największa duma  stadionowa bryła bursztynu:)

 Jaś sam się stylizował ;) kiedy chciał a co!
 My przed stylizacją:



I już po :)



12 komentarzy:

  1. Wszędzie na blogach o Euro - coś niesamowitego!:-P Emocje udzielają się chyba wszystkim i słusznie, w końcu nie codziennie mamy takie wydarzenia we własnym kraju:-P A zdjęcia będą kiedyś super pamiątką dla Waszego Synka:-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie spodziewałam się takiego euromaniactwa;) wszędzie na każdym kroku zaznaczamy swój udział w tym wielkim wydarzeniu i słusznie:).

      Usuń
  2. Szalenie mi się podoba Wasz stadion, chyba najbardziej.

    Uwielbiam taką pozytywną atmosferę między kibicami. Szkoda tylko, że nie obyło się oczywiście bez incydentów =(

    Wspaniale się prezentujecie =*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia nie oddają tego uroku tak w pełni:) jak świeci słonko stadion pięknie lśni:). Free jak się kiedyś wybierzecie do nas to z przyjemnością Was tam zabierzemy:). Może nawet uda nam się na niego wejść.
      Co do atmosfery to naprawdę była extra wspaniała feta, radość... zawsze myślałam, że to Włosi są tacy spontaniczni, głośni radośni a tu miłe zaskoczenie:)) ach ten temperament!. Właśnie szkoda, że parę osób próbowało być ważniejszymi niż Euro i radość z organizowania tego wydarzenia.

      Dzięki za komplementy:**

      Usuń
  3. super eurorodzinka! wyglądacie wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  4. Achh, więc cofam pytanie u mnie :) No jasne, że Gdańsk! :))

    Jak już wiesz, ja też się tymi mistrzostwami bardzo emocjonuję :) Z tym wyjątkiem, że ja tak mam zawsze przy okazji euro czy mundialu. Ale może i Tobie już tak zostanie? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdańsk Gdańsk!:-D Wiesz co chyba mi te emocje zostaną zakochałam się w hiszpańskiej Reprezentacji :-D są coool;))

      Usuń
  5. moja rodzina też przeżywała euro, teraz już mniej ale jednak, jak nigdy wczesniej zaden mecz i ja samam mimo ze wole boks, mma i siatkowke , tez ogladałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie sama się dziwiłam,że oglądam te mecze z takimi emocjami:))) mało tego, że się zakocham też się nie spodziewałam;) hihi kocham chłopaków z reprezentacji z Hiszpanii:-D są coool:-D. A mma też oglądam:)) i siatkę :)

      Usuń
  6. Oj, u nas też było głośno Nicole :) Ja, mimo, że nie interesuję się piłką, to mając w domu nastolatka-piłkarza i kibica męża nie mogłam przejść obojętnie obok, atmosfera udzieliła się i mi ;)
    Stadion rzeczywiście piękny, w rzeczywistości pewnie jeszcze większe wrażenie robi.
    Pozdrawiam -kajtusiowa mama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie mój Mąż też jest kibicem a już rośnie mi drugi kibic.. zakochany w Kubie Błaszczykowskim:-D aż muszę do Niego napisać, że ma takiego wiernego trzyletniego fana:)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń